Koniec. Dobrego Nowego!

Koniec.

Nigdy nie zostanę blogerem z zawodu. Podczas prawie 7-letniej przygody z prowadzeniem tego bloga, nawet przez ułamek sekundy nie pomyślałam, że nawet chcę nim być .

Kiedy wiele razy ogłaszałam tutaj zmiany i rzeczywiście zmieniałam : nazwę, zakładki, szablon, dodawałam tekst, który wcale nie musiał się tu znaleźć, próbowałam sama sobie udowodnić, że nie stoję w miejscu, że wciąż trzymam rękę na pulsie i przecież widzę jak bardzo zmienia się cała blogosfera, jak zmieniają się w tym ludzie i za czym pędzą. Czas mijał a ja tak sobie i Wam udowadniałam , że ciągle jestem gotowa na zmiany. Aż przyszedł czas kiedy nie chcę już tego robić.

Bo ja utknęłam. Dawno już utknęłam w przeszłości, w sercu wciąż pałam miłością do pisania starego pamiętnika o naszym życiu, o tym co zauważam w otaczającym nas świecie. Tęsknie za starym blogowaniem, bardzo często codziennym, takim swobodnym. Tęsknie za pisaniem o tym jak minął nam zwykły dzień, za łapaniem prostych chwil i uwiecznianiem ich słowami. Ktoś powie „ pisz! ”, pisz i chowaj do szuflady, skoro tak to kochasz. Ale ja mam ciągle Was z tyłu głowy. Was czyli ludzi zaglądających tu od lat, ludzi na oczach których rosną moje dzieci, Was towarzyszących mi w wielu ważnych dla mnie wydarzeniach. Wy tu wciąż jesteście, a naprawdę duża część z Was stała się dla mnie kimś więcej niż tylko czytelnikiem. Miałam szczęście bo nigdy nie byłam „hejtowana”, a wszystkie rozmowy które prowadziliśmy wspólnie poprzez wymianę komentarzy odbywały się z szacunkiem i akceptacją tego, że ktoś może mieć inne zdanie.

Mam wrażenie, że powoli zbliżam się do końca. Pękł balon a z „ z kulturą do dzieci” został tylko dziurawy flak. Mimo iż wszystko nadal funkcjonuje podobnie : dalej kupuję nowe książki dla dzieci, wciąż chodzimy do teatru i kina, wciąż wyznaję pewne filozofie dotyczące wychowania dzieci, wciąż uczestniczę w konferencjach, spotkaniach, warsztatach. Wciąż to robię, tylko wy tego nie widzicie. Przeżywam kryzys. Porządny, prawdziwy kryzys bycia częścią wirtualnego świata. W ciągu kilku ostatnich miesięcy kilka razy byłam bliska tego by wypisać się z tego świata, by nacisnąć jeden przycisk i posprzątać po sobie to, co tutaj zostawiłam. Naprawdę sporo się tego nazbierało : ten blog, kilka kont na facebooku ( blog, przedszkole, szycie toreb, superheromothers, czytanie na polanie), dwa konta na instagramie… naprawdę jest od czego uciekać.

Koniec. Koniec roku, tego roku, który był dla mnie przełomowy. Doszło do wielu zmian w moim życiu, zarówno na polu osobistym, rodzinnym oraz zawodowym. Pewne sprawy zawaliły się totalnie, podjęłam decyzje, których konsekwencje będę ponosiła już do końca życia, inne sprawy odniosły pewne małe sukcesy, a inne znów wymagają ode mnie wciąż pracy, wielkiej pracy. Rok się skończył a ja wróciłam do siebie. Do bycia człowiekiem z krwi i kości, do smutków, do bólu, do prostych radości, do momentów szczęścia, do wielu wzruszeń, do odkrywania tego czym jest miłość. Wróciłam do bycia sobą. I być może utknęłam ale nie zamierzam się ruszyć z miejsca dopóki nie poczuję, że sprawcą kolejnego ruchu będę ja sama, bez presji kolejnych regularnych wpisów.

Jestem szczęściarą bo dzięki Wam dokonałam wielu wielkich rzeczy w moim życiu, dzięki ludziom którzy pojawili się przy mnie i pomogli właśnie wtedy kiedy tego mocno potrzebowałam. Dostawałam lawiny płynącej od was sympatii, ciepłych słów, pochwał i motywacji właśnie tutaj. I pewnie pomagalibyście dalej gdybym tylko mogła wszystko Wam powiedzieć…A ja tym czasem uwiłam sobie samotnie. Siedzę w niej sobie czasem smutna a czasem spokojna i kreślę obraz samej siebie : jaka jestem naprawdę i dokąd teraz pójdę.  

Nie znikam, nie usuwam, nie wychodzę jeszcze z tego świata. Kończę jeden rok i zaczynam kolejny z poczuciem, że jedyne co muszę to każdego dnia nakarmić dzieci i kota. Cała reszta, którą zrobię, to wszystko to czego chcę i pragnę.

I wierzcie mi… kiedy tylko synapsy mojego mózgu połączą się i dotrze do niego świadomość wyboru… wybiorę pisać niż nie pisać. Wrócę.

Dobrego Roku 2017 wierni czytelnicy!

6-2 clipboard1a-2 dsc01059-002-2 dsc04675-2 dsc05187-001-2 dsc06470 dsc07107a-2 dsc07370-1a-2 dsc08310

dsc04409-1a-2

Asia Opublikowane przez:

  • Joanna – Mama w Centrum

    Asieńko,
    Pisz jak chcesz, kiedy chcesz i ile chcesz. Ja zawsze będę :-)

  • Asiami

    Asiu Kochana wiem co czujesz….. Bądź sobą! na swoich zasadach 😉 A jak nie będzie Ci się chciało kiedyś gotować obiadu to weź Dziewczyny i kota i wpadaj na obiad do nas ! Tulę!

  • http://www.otymze.pl/ otymze

    Tobie życzę spokoju w sercu, sobie – żebyś pisała „pamiętniczek” :) Bo po dziurki w nosie mam tych blogów o wszystkim i niczym (z przewagą niczego). Ja sobie lubię przysiąść i zerknąć – jak dzieci rosną, jak Ty kwitniesz i co tam słychać. Wszystkiego DOBREGO, Asiu, niech ten rok będzie czasem zawijania do portu. Po wszystkich burzach, niech będzie spokojniej.

    • Joanna – Mama w Centrum

      Amen :)

  • http://pomidorkikoktajlowe.blogspot.com/ bidibi

    ty jestes taka prawdziwa, szczera, bez pudru i woalki. nawet w kryzysach. mam nadzieję, że szybko odnajdziesz spokój i ukojenie w nim.
    egoistycznie jednak mam nadzieję, że jeszcze wrócisz.

  • Anna Karcz

    czytam Cię od samego początku, wręcz uwielbiam twoje lekkie teksty; kiedyś miałam przyjemność Cie poznać był to początek ciąży z Hanią, pozdrawiam i życzę wszystkiego co najlepsze. Trzymaj się ciepło „Duży Zdobywco” :)