Jestem taka jaka jestem. Jestem Maja Koman.

Dawno na blogu nie pisałam o muzyce, prawda ? Już jakiś czas temu chciałam Wam przedstawić Maję Koman, ale dopiero jej singiel z nowej, drugiej już płyty mnie do tego zmobilizował. Ale zacznijmy od początku bo Maja Koman nie wzięła się znikąd.

Od najmłodszych lat otaczała ją sztuka. W jej domu rodzinnym w Poznaniu melodie francuskie uwielbiane przez matkę przeplatały się z błyskiem flesza i zapachem farb jej ojca. Przez wiele lat  poszukiwała swojej tożsamości artystycznej w różnych dziedzinach sztuki. Zajęła się tańcem, fotografią, malarstwem i charakteryzacją. Uważa że połączenie tych elementów pozwala jej na swobodne malowanie dźwiękami. Maja śpiewała w chórach kościelnych i gospelowych, założyła też dwie kapele rockowe. Po latach obcowania z muzyką, po urodzeniu córki oraz po długim pobycie we Francji i wielu życiowych trudnościach, odnalazła swoją artystyczną drogę. Zaczęło się od autorskiego projektu, który Maja Koman realizowała w roku w 2012 roku. Akustyczny, nastrojowy, nazwany Maja Koman & Ukulele.

Potem była już płyta. Debiutancka płyta Pourquoi pas wydana przez Warner Music Poland doczekała się nominacji do Fryderyka 2015 w kategorii Fonograficzny Debiut Roku. Pierwszy singiel „Babcia mówi” wcale nie był żartem choć pojawił się dokładnie 1 kwietnia 2014 roku a tekst piosenki wywołał sporo emocji.

Mimo młodego wieku, Maja wyraża się artystycznie w bardzo dojrzały sposób. Sama pisze teksty, które zdecydowanie są jej mocną stroną i komponuje muzykę do swoich piosenek. Szyje i projektuje stroje na koncerty, a każdy z nich opowiada inną historię. Ma unikalną wizję sesji zdjęciowych i swojego wizerunku co czyni ją artystką niezwykle oryginalną.

Posłuchajcie choćby piosenki o zmarszczkach, w której Maja w sposób metaforyczny opowiada swoją kobiecą historię.

Jej muzykę tworzą również oryginalne teledyski z intrygującymi zdjęciami i strojami. Mam tutaj swojego faworyta.

Maja Koman tworzy z pasją, pomysłem i konsekwencją czego wynikiem jest jej debiutancka płyta . Zaczepna, zadziorna, z pazurem ale też wzruszająca i melancholijna. To muzyka, której naprawdę warto przyjrzeć się bliżej, czasem nawet przyjrzeć z przymrużeniem oka. Bardzo jestem ciekawa i już czekam z niecierpliwością na drugą płytę Mai noszącą tytuł ” Na supełek”. Premiera płyty zaplanowana jest na jesień tego roku.


 

Asia Opublikowane przez: