Szwedzka przygoda, Sztokholm

Nasza szwedzka przygoda rozpoczęła się od miliona wątpliwości…czy lecieć? czy wystarczy pieniędzy w skarbonce? czy nie ma ważniejszych rzeczy? Długo myśleliśmy i dumaliśmy. Argumentów za było jednak więcej kiedy wyznaje się zasadę, że należy łapać chwilę i korzystać z tego co oferuje nam życie. A ono dało nam szansę by spędzić tydzień w Szwecji, mieszkać u znajomych i pojechać do miejsc o których marzy każde dziecko po przeczytaniu książki Dzieci z Bullerbyn.

Zacznijmy więc od przygotowań. Wybraliśmy samolot gdyż bilety na linii Wrocław- Sztokholm Skavsta, które w cenie 39zł za lot w jedną stronę zachęcały bardzo by je kupić i lecieć. Kupiliśmy. I potem zaczęło się kombinowanie gdy okazało się, że przejazdy autobusami, pociągami czy jakąkolwiek komunikacją w Szwecji kosztują po 3-4 razy tyle co bilet lotniczy. Stanęło więc na samochodzie, którego cena za wypożyczenie na tydzień nie zwaliła nas z nóg, a nawet była w zasięgu naszego portfela… Więc lecimy. I mamy auto do podróżowania przez cały tydzień. Z noclegami niby sprawa była załatwiona, a jednak zależało nam by zobaczyć Sztokholm oraz rejon Smalandii czyli okolice, w których urodziła się Astrid Lindgren. Finalnie wyszło tak, że spędziliśmy 2 noce w Sztokholmie oraz 5 kolejnych w Linkoping, w mieszkaniu naszych znajomych.

To zapraszam Was na pierwszą część opowieści o naszej szwedzkiej przygodzie a zaczniemy ją w Sztokholmie, mieście „tysiąca” wysp. Chętnych odsyłam od razu do Hostelu Birka(klik), bo to chyba najtańsza oferta noclegowa, którą znaleźliśmy w stolicy Szwecji. Hostel oddalony był od centrum miasta jakieś 20 min spacerując z dwójką dzieci 😉

DSC02022-001 DSC02028-001

Sztokholm mile nas zaskoczył, gdyż wcale nie okazał się być zimnym i wielkim miastem. Wręcz przeciwnie spacery wzdłuż nabrzeża, wypełnionego portami i zacumowanymi w nich statkami sprawiały nam wiele przyjemności. Spacerując całe dnie z dziećmi trzeba liczyć się z tym, że co jakiś czas trzeba będzie się zatrzymać, przysiąść na ławce, wyciągnąć przekąski i podładować dziecięce baterie. I taką metodą włóczyliśmy się po Sztokholmie dwa dni. Mieliśmy oczywiście pewne punkty do zobaczenia jak : Junibacken, Vassamuseet czy Stare Miasto ( Gamla Stan) ale tak naprawdę cieszyliśmy się z tego, że możemy iść przed siebie i spontanicznie odkrywać piękno tego miasta ( zahaczając oczywiście o każdy możliwy plac zabaw).

Nasze pierwsze kroki skierowaliśmy na wyspę Djurgarden ( czyli dosłownie zwierzyniec). Znajdują się na niej rozległe tereny do spacerowania uwielbiane przez mieszkańców oraz przejezdnych. To właśnie tutaj znajdują się licznie muzea oraz atrakcje m.in. Skansen z ZOO, Muzeum Vasa, Muzeum Nordyckie oraz wesołe miasteczko Gröna Lund oraz Junibacken.

DSC02039-001 1 DSC02043-001 DSC02044-001 DSC02045-001 2 DSC02054-001 DSC02063-001 DSC02066-001 DSC02067-001 DSC02069-001

Junibacken(kilk) to miejsce które było niespodzianką dla dziewczynek. Nie można byłoby nazwać tego miejsca muzeum, skusiłabym się nawet na określenie plac zabaw niż muzeum, jednak było to miejsce poświęcone bohaterom skandynawskiej literatury dla dzieci, szczególnie tej którą stworzyła Astrid Lindgren.

DSC02074-001 DSC02187-001 DSC02075-001 DSC02239-001

To miejsce okazało się rajem dla dzieci, które co kilka minut wykrzykiwały : wow, popatrz na to, ale super itp. Podekscytowane biegały po malutkich domkach i odkrywały coraz to nowego bohatera ulubionych książek. Zobaczcie sami co i kogo tam spotkaliśmy :

Fragment ulicy Valleby z książek ” Biuro Detektywistyczne Lassego i Mai”

DSC02208-001 4 9 DSC02233-001 5 DSC02210-001

Mamę Mu, Pana Wronę i Alberta Albertsona.

9a DSC02078-001 DSC02079-001

Lineę, Nusię z wilkami oraz wspaniały dom Findusa i Pettsona.

3 DSC02085-001 6 DSC02089-001 7 8

Okazało się , że wystawy w Junibacken zmieniają się co jakiś czas, a my trafiliśmy akurat na tę poświęconą Muminkom, Tove Janson. Dolina Muminków choć tłumnie otoczona przez bawiące się dzieci dostarczyła nam również wielu emocji. Nawet mi ( przyznaję się) zakręciła się łezka w oku, kiedy weszłam do Domu Muminków, zobaczyłam fotel Tatusia Muminka i znalazłam torebkę Mamusi Muminka. Przygody Muminków to właśnie moje ukochane książki z dzieciństwa.

12 DSC02127-001 DSC02125-001 14 15 16 13

Wielką atrakcją okazałą się kolejka, która zabrała nas w podróż do świata literatury Astrid Lindgren( ku naszemu zaskoczeniu z pięknym polskim tłumaczeniem w głośniku, więc nie musieliśmy nic opowiadać dzieciom, słuchały same ). Kolejka przystawała co chwilę przy miejscach inscenizacji znanych scen z książek napisanych przez Astrid. Bardzo nam się to podobało bo zobaczyliśmy rodziców Astrid : Hannę i Samulela Augusta spacerujących w objęciach, Madikę z Czerwcowego Wzgórza skaczącą z dachu z parasolem, Zagrodę w Katthult oraz Emila wciągającego małą Idę na maszt, Karlssona latającego nad dachami kamienic w Sztokholmie oraz wnętrze jego domu, braci Lwie Serce, Nilsa Paluszka oraz Ronje- córkę zbójnika.

DSC02101-001 DSC02104-001 DSC02106-001 DSC02107-001 DSC02110-001 DSC02115-001 DSC02116-001

Junibacken to również teatr i codzienne spektakle dla dzieci, które są wystawiane na scenie na 1 piętrze, tuż obok Willi Śmiesznotki, która w każdym szczególe odzwierciedla dom Pippi z książki. Zachwyciła mnie kuchnia pełna starych naczyń i dzbanków, pierniki rozwałkowane na podłodze oraz poddasze domu ze skrzynią pełną złotych monet. Była tam również skrzynia z ubraniami i butami Pippi, w które można było się przebrać. To właśnie tam przepadliśmy na dłuugi czas.

DSC02194-001

DSC02140-001 19 DSC02164-001 DSC02167-001 20 DSC02184-001 22 DSC02172-001 DSC02144-001 DSC02147-001 DSC02143-001

21

Siedziałam sobie obserwując dziewczynki podczas tej „zabawy z książką” i myślałam jakby było cudownie przenieść to miejsce do nas, do Polski gdzie literatura skandynawska bije rekordy popularności wśród dzieci. To miejsce nie było tylko placem zabaw, a pewnego rodzaju zanurzeniem w książkę, którą już najmłodsze dzieci poznają doświadczając jej elementy.

I jeszcze restauracja, której nie mogliśmy ominąć. To było dobre miejsce by odpocząć chwilę i podnieść poziom cukru by móc dalej ruszyć w drogę. 24 DSC02198-001 25 DSC02200-001 DSC02201-001

I księgarnia, z której to ja tym razem nie umiałam wyjść. Ach, pozostaje mi tylko powzdychać widząc te wszystkie cudowne książki i przydasie z nimi związane. Swoją drogą to widziałam sporo ciekawych książek, za które jeszcze nie zabrało się jeszcze żadne polskie wydawnictwo dla dzieci! Tyle jeszcze przed nami :)

DSC02206-001 17 18 11

DSC02248-001 10 23

Planowaliśmy również odwiedzić Vasa Museum, które znajduje się zaraz obok Junibacken jednak nikt z nas nie przypuszczał, że spędzimy na zabawie cały dzień i niestety nie załapiemy się na wejście do Vassamuseet (klik). W miejscu tym można zobaczyć szwedzki okręt wojenny zbudowany w 1628 roku. Z powodu zbyt dużego balastu okręt wyruszył w swój pierwszy i ostatni rejs. Podejmowano wiele prób wydobycia wraku jednakże wszystkie kończyły się niepowodzeniem i dopiero na początku lat 50-tych XX wieku ponownie rozpoczęto prace mające doprowadzić do wydobycia okrętu. Próba podjęta w 1961 roku zakończyła się sukcesem i 333 lata po zatonięciu „Vasa” pojawiła się na powierzchni. Prace konserwatorskie trwały przez wiele kolejnych lat aż w końcu w czerwcu 1990 roku otwarto muzeum poświęcone jednostce z nią samą w roli głównego eksponatu.
Okręt jest gigantyczny i biorąc pod uwagę, że kilka wieków spoczywał na dnie, to trzeba przyznać, że odrestaurowany został z niezwykłą starannością. Okręt posiada wspaniałe rzeźbienia i setki szczegółów. Co ciekawe, oryginalne części specjalnie różnią się od tych, które zostały dodane później podczas konserwacji, co moim zdaniem wzmacnia dodatkowo efekt autentyczności.

DSC02072-001

Strasznie żałuję, że nie udało nam się tego zobaczyć ale mamy powód by wrócić do Sztokholmu jeszcze raz. Zdjęcia statku (znalezione w internecie) robią wrażenie.

Vasa-Museum-Vasamuseet-57853

Vasa-Museum-Vasamuseet-57847

20071005-0047 - Stockholm - The Vasa in Vasamuseet

Kiedy po całym dniu chodzenie łapał nas kryzys ( szczególnie młodszą część ekipy) chcieliśmy korzystać z komunikacji miejskiej, ale szybko przypominaliśmy sobie jak strasznie dużo kosztują bilety ( jeden przejazd dla naszej czwórki to koszt ok 120kr czyli niecałe 60zł ) i szliśmy dalej, robiąc po drodze przystanki i podziwiając zachód słońca.

DSC02262-001 DSC02268-001 DSC02270-001 DSC02276-001 DSC02277-001 DSC02278-001 DSC02280-001 DSC02282-001 DSC02284-001

Mimo przeszywającego zimna, ciepło ubrani włóczyliśmy się całymi dniami. To co zwróciło naszą uwagę to ludzie, przeważnie ubrani na czarno, biegający w rozpiętych płaszczach od jednej stacji metra do drugiej, wychodzący na lunch równo koło południa, przesiadujący wieczorami w restauracjach razem z przyjaciółmi. Po rozmowach ze znajomymi, którzy mieszkali w Szwecji kilka miesięcy dowiedzieliśmy się jednak, że Szwedzi są bardzo zamkniętymi ludźmi, takimi którzy wolą przeczekać pod drzwiami aż sąsiad przejdzie niż spotkać się z nim w windzie czy na klatce schodowej. Prawie nie zapraszają do domu gości i wolą raczej spotkać się na neutralnym gruncie. Mało mówią o sobie i nie zadają również szczegółowych pytań dotyczących innych. Choć bardzo nowocześni, podążający za nowymi technologiami gdzieś tam w środku mocno hołdują swoim tradycjom.

DSC02289-001 26 DSC02294-001 DSC02291-001 DSC02301-001 DSC02304-001 DSC02310-001 DSC02311-001 DSC02312-001 DSC02315-001 27 DSC02321-001

Kolejną ważną rzeczą jest szwedzki design, któremu chyba nie dorówna żaden inny. Każda rzecz, którą widziałam w małych sklepikach i galeriach wywoływała mój zachwyt. Nawet sklepiki z tzw ” badziewiem” nie pozwalały nam przejść bok nich obojętnie, kiedy na wystawach uśmiechała się do nas Pippi czy Muminki.

28 DSC02319-001 DSC02320-001 DSC02329-001 DSC02333-001 DSC02336-001 DSC02358-001 DSC02359-001

29 DSC02326-001 DSC02343-001 DSC02344-001 DSC02345-001 DSC02349-001 DSC02352-001 DSC02355-001 DSC02353-001 DSC02354-001 30 DSC02363-001 DSC02366-001 DSC02368-001 DSC02369-001 DSC02373-001 DSC02376-001 DSC02377-001

Nasze ścieżki zaprowadziły nas również do Moderna Museet(klik) , trochę dlatego,  by zobaczyć Picasso, Muncha czy Warhola w jednym miejscu, trochę dlatego, że wejście było darmowe ( o właśnie! Tutaj (klik) cała lista miejsc w Szwecji za darmo) i chcieliśmy zrzucić z siebie kurtki i odpocząć w cieple.

DSC02383-001 DSC02387-001 DSC02391-001 DSC02393-001 DSC02394-001 DSC02395-001 DSC02396-001 DSC02397-001 DSC02398-001

Dwa dni minęły bardzo szybko. Nie byliśmy smutni bo przed nami jeszcze miało wydarzyć się najlepsze , ale nie żegnaliśmy Sztokholmu z uśmiechem. To naprawdę piękne miasto, które pomimo swojej wielkości nie posiada atmosfery wielkiej metropolii, to zielone i przestrzenne miasto, w którym każdy znajduje dla siebie miejsce. I mieszkaniec i turysta znajdzie w nim miejsce by odpocząć, posłuchać odgłosów fal czy pokrzykujących mew.

Chciałabym wrócić tam jeszcze raz późnym latem.

DSC02399-001 DSC02400-001 DSC02401-001

Asia Opublikowane przez:

  • http://filianapoddaszu.blogspot.com/ Magda z Poddasza

    Już dwa razy przeczytałam Twój wpis i naoglądać się nie mogę zdjęć – tyle pięknych miejsc! Cudownie, że wybraliście się na tę wyprawę! I muszę podkreślić jedno – jestem pełna podziwu dla dziewczynek, że dały radę obejść na nogach taki kawał Sztokholmu! Wcale nie dziwię się Twojemu zachwytowi, nawet nad drobiazgami w sklepikach. My, zanim urodziły się dzieci, objechaliśmy trochę Danię i też mnie tam wszystko zachwycało, nie tylko pięknie utrzymane skanseny, zabytki, muzea itd, ale też rzeczy w sklepach, przeróżne gadżety w badziewiakach -Tigera znałam na długo przed tym, jak pojawił się we Wrocławiu :) Czekam na dalszą część relacji z wyprawy :)

    • http://mamaizonabyc.pl Joanna G.

      One już chyba przyzwyczajone do takiego sposobu podróżowania 😉 chociaż jak to dzieci, miewają kryzysy…szczególnie kiedy jest zimno, one głodne czy nogi bolą. Dlatego należy im się podwójny podziw 😉 Oj Dania marzy mi się również i powiem ci szczerze, że jest bliżej przejścia od marzeń do realizacji niż Finlandia czy Norwegia.

  • http://dolnyslaskdlauli.blogspot.com/ Monika

    Czytam i oglądam, czytam i oglądam. I do tej pory Skandynawia mnie „nie ciągnęła”, ale to się zmieniło.

    • http://mamaizonabyc.pl Joanna G.

      Oj mnie ciągnie coraz mocniej… tylko możliwości finansowe już mniejsze. Żeby tak do Norwegii i Finlandii jeszcze pojechać…ach!

  • http://www.olomanolo.pl/ Olomanolo.pl

    Ciągnie mnie mega do Skandynawii, planowaliśmy majówkę tam, ale przesuwamy to raczej na wrzesień. Teraz za dużo tych wyjazdów. Zdjęcia sa mega! I jak tam pięknie :)

    • http://mamaizonabyc.pl Joanna G.

      Och wrzesień będzie cudowny tam, takie późne lato! Sztokholm jest super ale taka szwedzka wieś to dopiero piękna!

  • http://www.dookolanas.pl/ Hania – dookoła nas blog

    Cudowna wycieczka Asiu, Mikołaj oszalałby na widok Muminków, a ja tak, jak Ty w księgarni! No i Alberta tam widziałam, no szał! Skandynawia marzy mi się od dobrych kilku miesięcy.

    • http://mamaizonabyc.pl Joanna G.

      Myślę, że na wiosnę i lato to w ogóle jest tam cudownie. W tym wpisie jeszcze nic nie jest pokazane ale natura tam w Szwecji skradła moje serce :)

  • http://nasze-lepsze-ja.blogspot.com Magda

    Skandynawia to moje marzenie, jakoś zawsze odkładane na później. I co roku żałuje, że tam się nie wybraliśmy :( Piękne zdjęcia – w bibliotece przepadłabym na długo mimo, że pewnie wszystko po szwedzku;) A można wiedzieć jaką porą roku byliście i gdzie jadaliście?