Świadoma komunikacja. Moje NVC

Naprawdę na samym początku wyczuwałam w tym sztuczność. Denerwował mnie ten język, te dziwne formuły i nienaturalnie skonstruowane zdania. Wiedziałam już od dawna, że warto mówić językiem osobistym i nazywać swoje potrzeby ale nie bardzo potrafiłam sobie poradzić z tym w praktyce. Nie potrafiłam być w tym wszystkim autentyczna.

Dziś czuję się pewniej i mogę śmiało powiedzieć, że empatyczny sposób komunikacji wszedł na stałe do mojego języka codziennego w relacji z rodziną i przyjaciółmi. Każdego dnia pracuję nad tym i wiem, że może być jeszcze lepiej ale takie spotkania jak dzisiejsza Konferencja „Empatyczny Wrocław” uświadamiają mi, że jest dobrze. Dzięki większej świadomości tego w jaki sposób komunikuję się ludźmi pozbyłam się ocen, krytyki i zaakceptowałam indywidualne ludzkie potrzeby. Bo za każdym zachowaniem kryje się jakaś ludzka potrzeba.

To nie jest łatwe ale są cztery kroki , które mogą nas do tego przybliżyć. Po pierwsze OBSERWACJE.  By nikogo nie obwiniać trzeba nauczyć się mówić językiem obserwacji ( widzę, zauważyłam…) aby nie wartościując, opowiedzieć o tym co się dzieje, co widzimy. Po drugie UCZUCIA.  Nauczyć się wyrażać swoje uczucia ( jak ja się z tym czuję… ) to kolejny krok do tego by porozumiewać się bez przemocy. To informacja o nas samych, o naszych potrzebach i o tym co dla nas ważne. Trzecia rzecz to POTRZEBY. Ależ trudno czasem je zdefiniować. Ale to właśnie potrzeby motywują nas do życia, dlatego warto co jakiś czas zadać sobie pytanie : Co jest dla mnie najważniejsze?. Dzięki temu, że poznamy nasze potrzeby będzie nam łatwiej opracować strategię ich spełnienia. A więc czwarte czyli PROŚBY. To nic innego jak nasza strategia, konkretne działanie, które ma na celu zaspokojenie potrzeb. Idealnie było by jeszcze gdyby nasza prośba nie była żądaniem ale miała w sobie konkret i była formułowana w sposób pozytywny ( chcę żebyś… zamiast nie chcę żebyś!)

To wiele, a jednak tak nie wiele jeśli chodzi o budowanie szczerych relacji z ludźmi. Znów bardzo motywujące były dla mnie dzisiejsze wykłady. Prowadziły je świetne kobiety min Lucyna Wieczorek, Magda Adamus i Ewa Nieć, które dzieliły się swoim doświadczeniem związanym z NVC.

Bardzo ciekawy okazał się dla mnie wykład na temat tego co się dzieje w mózgu człowieka kiedy komunikuje się w sposób empatyczny. To niesamowite, jak wiele korzyści dla naszego zdrowia fizycznego przynosi praca nad rozwijaniem tej sfery naszego mózgu. A jak ją rozwijać? Są pewne na to sposoby :

  • uspokój serce, udawaj, że jest bezpieczne. Zrób 2-3 głębokie wydechy licząc do 10.
  • poświęć 5-8 minut dziennie na medytację potrzeb czyli zadanie sobie pytania co jest dla mnie w tej chwili mojego życia najważniejsze?
  • rozmawiaj o uczuciach i potrzebach, nazywaj je.
  • praktykuj uważność skierowaną na sygnały płynące z naszego ciała, słuchaj intuicji
  • przypominaj sobie ludzi, których kochasz, ludzi szczęśliwych lub staraj sobie ich wyobrazić przez kilka minut dziennie. ( źródło : prezentacja Pani Lucyny Wieczorek)

Taka świadomość i skupienie na tym co jest dla nas ważne, kiedy czujemy się dobrze i bezpiecznie sprawia, że łatwiej nam później rozmawiać o naszych potrzebach oraz łatwiej nam nazywać potrzeby i uczucia naszych dzieci, które nie zawsze są w stanie poradzić sobie ze swoimi stanami emocjonalnymi, gdyż ich układ nerwowy nie jest jeszcze w pełni rozwinięty.

Jak to wszędzie czyhają i na nas pewne pułapki, którym często ulegamy podczas naszego codziennego życia. Chcemy, staramy się a jednak tzw „kilerzy empatii” nie śpią. To co najbardziej niszczy drogę do zdrowej relacji szczególnie z najbliższymi to brak uwagi, zaprzeczanie czyimś uczuciom ( dziecko upada, leci krew a my rzucamy : nic się nie stało!) , żądanie, straszenie, obwinianie, porównywanie ( ogromna pułapka dla rodziców dwójki i więcej dzieci oraz dla rodziców szkolnych dzieci), osądzanie oraz nasza postawa „wiem lepiej„. Warto zastanowić się nad tym jakie błędy popełniamy każdego dnia i nad czym warto jeszcze popracować by ta empatia nie zanikała.

Ach jak zwykle to takim wydarzeniu mam głowę pełną myśli i przeczucie, że idę w dobrym kierunku przenosząc ten sposób komunikacji na budowanie relacji z dziećmi w moim przedszkolu. To bardzo ważne by tłumaczyć dzieciom co się z nimi dzieje i uczyć ich definiowania emocji choćby miały być dla nich najtrudniejsze na świecie. Ważna jest akceptacja emocji trudnych i pozostawienie przestrzeni na to by móc te emocje z siebie wyrzucić i je zdefiniować.

Dziękuję Fundacji Twórczego Rozwoju „Strefa Inspiracji” za zorganizowanie takiego dnia. A mi nie pozostaje nic innego jak czekać do listopada na III Konferencję Bliskości w Warszawie.

IMG_90381-1024x682

Zdjęcie nie zostało użyte przypadkowo :) źródło zdjęcia KLIK  

Asia Opublikowane przez:

  • http://www.domowybajzel.pl domowybajzel

    Żałuję, że w moim mieście nie prowadzi się podobnych warsztatów. Czasami przydałyby się wskazówki i wsparcie. Staram się wprowadzić w domu pewne zasady komunikowania się, ale różnie z tym bywa. Poza tym z chęcią zaciągnęłabym męża na takie warsztaty. Czasami brak mi sił na tłumaczenie tego, co dla mnie jest oczywiste. 😉 Fajnie, że piszesz o takich sprawach :)

    • http://mamaizonabyc.pl Joanna G.

      Marta, z mężem mam podobnie choć mam wrażenie, że czasem ma więcej cierpliwości ode mnie. Ale jak już coś powie… to bywa, że krzywdzi. Ta konferencja podobno ma być powoli robiona w całej Polsce, była już Warszawa i teraz Wrocław. Zobaczymy jakie miasto będzie kolejne.

      • http://www.domowybajzel.pl domowybajzel

        To mnie pocieszyłaś trochę 😉 Człowiek czyta o wychowywaniu, komunikacji z dzieckiem, tłumaczy dorosłemu chłopowi, stara się jak może, a ten jednym zdaniem potrafi cały mój wysiłek posłać w diabły. Coś tam dociera, ale czasami czuję się jakbym miała dwoje dzieci, bo nie dość że Mateuszowi, to jeszcze mężowi tłumaczyć trzeba 😉 U nas cierpliwość to ja. Rezerwy mężowskiej cierpliowości wyczerpały się dawno temu. A mnie, po tych wszystkich przejściach z Matim, mało co jest w stanie wyprowadzić z równowagi 😉

  • Karolina Konopska

    Hey, od jakiegoś czasu śledzę Cie na ista, a dzięki temu zaczęłam czytać Twojego bloga. Jest super. Od ponad 7 lat pracuje z dziećmi. I sama zauważam problem komunikacji nie tylko w stosunku nauczyciel -dziecko, ale również między sobą. Wydawało mi się, że to tzw. depresja jesienna, ale okazuje się że to brak komunikacji między moim ciałem a dusza, emocjami. Jestem mega żywiołowa osoba, pełna Energi, mająca jedna no może jeszcze kilka innych, pasji. Ale właśnie twraz zabrakło mi pomysłu na to co chce robić dalej. Po przeczytaniu tego wpisu wiem co musze robić każdego dnia by nie przechodzić takiej stagnacji po raz drugi. Dzięki :)
    Mam też pytanie, gdzie wyszukujesz takie fajowe szkolenia, konferencje?? Mogę prosić o jakieś namiary??

    • http://mamaizonabyc.pl Joanna G.

      Karolina, strasznie dziękuję, że jesteś tutaj ze mną na blogu. To miłe co piszesz. U mnie wierz mi, że to też przychodzi falami i mam takie gorsze momenty kiedy wątpię we wszystko i najchętniej bym się poddała. Ale potem wydarza się coś, co daje jednak nadzieję… skąd się dowiaduję? Głównie z facebooka :) ślędzę na bieżąco co się dzieje we Wrocławiu. Jest też grupa otwarta z NVC na facebooku taka na całą Polskę i tam są różne info o warsztatach : https://www.facebook.com/groups/614613821945993/?fref=ts

  • gośka

    ja natomiast mam problem z NVC – nie z samą ideą, ale z praktyką. NVC jest mi bardzo bliskie, od dawna znam, od dawna wcielam, pracuję nad sobą, mężem, dziećmi. Ale jednak bywa, że nie działa, że kompletnie zawodzi nawet. Chciałabym móc powiedzieć, że to ja zawodzę, albo w ogóle najlepiej zwalić na ‚życie’ 😉 ale nie jestem nowicjuszem ani w macierzyństwie, ani w NVC. Im więcej się nad tym zastanawiam, tym bardziej dochodzę do wniosku, że to przede wszystkim ja (my – dorośli) potrzebuję NVC i chcę nasze domowe życie oprzeć na komunikacji empatycznej, moje dzieciaki całkiem dobrze czują się w swojej dżungli. Szkoda, że nie mam się jak załapać na tego typu szkolenie, może zmieniłoby moje myślenie.

    • http://mamaizonabyc.pl Joanna G.

      To bardzo ciekawe co napisałaś. Nigdy nawet nie przyszło mi do głowy by się zastanawiać czy dzieci chcą czy nie chcą. Założyłam z góry, że tak będzie im łatwiej a po twoim doświadczeniu widzę, że wcale nie musi. Z drugiej strony dzięki temu, że stosuję taką komunikację jest więcej szczerości na linii ja i moje córki. Zdecydowanie potrafią się otworzyć i gadać. Ale rzeczywiście między sobą już przychodzi im to trudniej. Z jakiego jesteś miasta? Może i u Was się takie rzeczy dzieją.

      • gośka

        Asiu, Kraków pozdrawia:) Myślę, że coś z tego typu spotkań znalazlabym w Krakowie, dużo trudniej ze znalezieniem na nie czasu.

        • http://mamaizonabyc.pl Joanna G.

          Gosia mama Janka, Tosi i Mani? :)

          • gośka

            Ta właśnie :)

          • http://mamaizonabyc.pl Joanna G.

            Ach tak, nie ma to jak się zorientować po czasie hehe :)

  • http://mamaizonabyc.pl Joanna G.

    Nie mogę się doczekać naszego spotkania w listopadzie. Czuję że przegadamy cały weekend. Może jakoś Haniu razem znajdziemy nocleg jeszcze z Agą?

    • http://www.dookolanas.pl/ Hania – dookoła nas blog

      I ja!!! Asiu, dam znać! Chciałabym oczywiście sama jechać, ale jeszcze się waham oczywiście :) ale będziemy gadać ile wlezie z noclegiem wspólnym czy bez:)