Rowery, wiatraki, tulipany i jeszcze coś.

Ten kraj ma w sobie to coś usłyszałam od znajomych jeszcze przed naszym wyjazdem. Przez ponad tydzień spacerując wąskimi uliczkami myślałam i zastanawiałam się co tak bardzo ujmuje innych w kraju o wielkości zbliżonej do województwa mazowieckiego. Nie wiem czy wiecie, ale ponad jedną czwartą powierzchni kraju zajmują depresje, to teren całkowicie odebrany morzu i zagospodarowany przez człowieka. Holendrzy mają nawet bardzo znane powiedzenie : Bóg stworzył morze, Holender wybrzeże. Jeszcze przed wyjazdem w moje ręce wpadła książka dziennikarza Marka Orzechowskiego pt „Holandia.Presja depresji”, którą pożyczyła mi Gosia z bloga Mamajagody (klik). I to właśnie dzięki tej książce spojrzałam całkiem inaczej na ten niewielki kraj i na ludzi w nim mieszkających.

Do Gosi zajrzyjcie koniecznie, niedawno wrócili do Polski po kilku latach mieszkania właśnie w Holandii. To niesamowite jak bardzo różni się nasze życie tu w Polsce od tego, jakie wiedzie się tam, w niskich landach.

Holandia każdemu kojarzy się z wiatrakami, tulipanami, rowerami,  otwartością mieszkających tam ludzi oraz wielką tolerancją. Ja oprócz tego zobaczyłam jeszcze coś. Spojrzałam na Holendrów jako na ludzi ciężko pracujących, upartych i dążących do celu. Spojrzałam na kraj ukształtowany prawie wyłącznie przez człowieka, który od setek lat walczył z żywiołem jakim jest wielka woda, wygrywając tę walkę. Spojrzałam na nich jak na wielkich budowniczych, stawiających ogromne tamy uznawane za kolejny cud świata. Zachłysnęłam się tym, że w Holandii wszystko wolno (Noooo może oprócz przekraczania prędkości. W tym akurat są bardzo restrykcyjni i wszyscy jeżdżą przepisowo ) Na ulicach Holandii każdy może swobodnie porozumieć się po angielsku, można na ulicy zapalić jointa i napić się piwa, może zajrzeć holendrom do mieszkania ( nie ma firanek, nie ma) i patrząc na tych wszystkich obcokrajowców poczuć się samemu jak Holenderski obywatel, choćby przez tydzień.

Holandia to zdecydowanie kraj ludzi szczęśliwych, którym nic nie brakuje i to zdecydowanie rzuciło nam się tam w oczy. Mieliśmy okazję podczas Święta Króla( kiedyś jeszcze Królowej) zobaczyć całe rodziny na ulicach i te dzieciaki, które bez zbędnej nieśmiałości i wstydu prezentowały swoje talenty zbierając eurocenty do kapelusza. To kraj ludzi bez kompleksów.

Podczas pobytu w Niderlandach zobaczyliśmy wiele miejsc : tych nowoczesnych, zbudowanych od zera i tych odwołujących się do historii tego kraju. Mieszkaliśmy 5 dni u mojej mamy w Haarlem, uroczym miasteczku oddalonym od stolicy jakieś 15 km. Jak przystało na holenderską tradycję, tak i tutaj królują tulipany. Haarlem jest najsłynniejszym w kraju, znanym na całym świecie centrum handlu tulipanowymi cebulkami. Szczęśliwie trafiliśmy na ostatni dzień parady kwiatów, która co roku odbywa się w Haarlem w ostatni weekend kwietnia. Choć byliśmy zmęczeni po całonocnej podróży zajrzeliśmy do centrum miasta by zobaczyć robiące ogromne wrażenie kwiatowe platformy. Holandia przywitała nas chłodem i deszczową pogodą więc od razu w ruch poszły kurtki przeciwdeszczowe i ciepłe czapki. Ależ było wtedy zimno.

DSC05049-001 1 DSC05054-001 DSC05058-001 7 DSC05057-001 5 DSC05070-001 4 DSC05104-001 DSC05089-001 3 DSC05091-001 DSC05094-001 6 DSC05108-002 2

W Haarlem przeżyliśmy również Koningsdag czyli Dzień Króla. To dzień, w którym możliwy jest handel bez zezwolenia i konieczności płacenia podatków, toteż w całym kraju powstaje wiele jarmarków, a ludzie otwierają stoiska, na których sprzedają różne towary. Organizowane są też liczne parady, festyny, wywieszane są flagi holenderskie i wszyscy mają na sobie pomarańczowe akcenty. Jakie cudowności Holendrzy sprzedają wystawiając swoje rodzinne kramiki na ulicach. Dziewczynki dostały do kieszeni po 5 euro i liczyłam na to, że każda z nich wybierze sobie jedną rzecz. Tym czasem wróciły do domu z pełną walizką zabawek ( walizka z kucykiem zresztą również kupiona na wyprzedaży). To był ich dobry dzień.

DSC05112-001 8 DSC05114-001 DSC05119-001 DSC05122-001 DSC05124-001 DSC05126-001 DSC05128-001 DSC05131-001 DSC05133-001 DSC05135-001 DSC05136-001

Bardzo ciekawiło mnie wybrzeże holenderskie dlatego spędziliśmy również trochę czasu nad morzem. Plaże są piękne i szerokie. Dwa najczęściej odwiedzane miejsca przez samych holendrów to plaże w dzielnicy Hagi, Scheveningen oraz plaża w Zandvoort aan Zee. Oba miejsca odwiedziliśmy również. Niestety z powodu wielkiej ulewy nie udało nam się pospacerować po plaży w Scheveningen i zobaczyć ogromnego molo, chlubę kurortu. Robi wrażenie prawda?

scheveningen-1024x650

źródło : www.weekendopvakantie.nl

A to już plaża a Zandvoort.

DSC05148-001 DSC05159-001 DSC05155-001 DSC05153-001 DSC05154-001 DSC05173-001 DSC05152-001 DSC05166-001 DSC05163-001 DSC05186-001 DSC05147-001

Na Amsterdam poświęciliśmy tylko i aż dwa dni. Czemu aż? Miałam wrażenie, że Amsterdam nie jest miastem przyjaznym dla dzieci a jednak wybraliśmy się przecież tam z dzieciakami. I choć to miasto uznawane jest przez niektórych za najpiękniejszą stolicę Europy dwa dni to był wystarczający czas by zobaczyć to co chcemy zobaczyć. Pewnie gdybyśmy byli bez dziewczynek spędzilibyśmy tam jeszcze kilka dni więcej relaksując się w ogródku jednego z Cofee shopów, czy powoli spacerując sobie brzegiem licznych kanałów. Mając jednak ze sobą dziecięcą mapę Crumpled City Maps Junior(klik)  wraz z córkami podążaliśmy za atrakcjami z mapy. Co więc wypełniło nasze dwa dni?

DSC05039-001

Wizyta z Muzeum Van Gogha, spacer po Vondelparku największym parku w centrum Amsterdamu, półtoragodzinny rejs statkiem po kanałach wodnych , spacer wąskimi uliczkami do placu Dam, gdzie stoi najważniejszy zabytek architektoniczny Amsterdamu, Pałac Królewski. Zobaczyliśmy również dzielnicę chińską China Town wraz ze Świątynią, którą zrobiła na dziewczynach duże wrażenie. Co więcej weszliśmy do środka, by zapalić kadzidło i każdy z nas wziął sobie wróżbę. Planowaliśmy również wizytę w Centrum Nauki Nemo ale dotarliśmy tuż przed samym zamknięciem i nie zdecydowaliśmy się ostatecznie na tak krótkie zwiedzanie.

Amsterdam to unikatowe miasto, nazywane często Wenecją Północy. Jest jedyne w swoim rodzaju. Odniosłam jednak wrażenie, że wszyscy bardzo gdzieś się spieszą, na tłoczących się ciasnych uliczkach łatwo odczuć nieustanny ruch, gwar i zgiełk. Choć spodziewaliśmy się ogromnej liczby rowerów to co zobaczyliśmy w Amsterdamie przeszło nasze najśmielsze oczekiwania. Miliony rowerów. Ogromne parkingi rowerowe, w których nie wiem jakim cudem właściciele rowerów odnajdują swoje, zapięte dwukołowce. Podobno na jednego mieszkańca Amsterdamu przypadają 2-3 rowery. Amsterdamczycy mają je zaparkowane w różnych częściach miasta i kiedy potrzebują poruszają się nimi. Szał.

9 DSC05201-001 DSC05203-001 DSC05223-001 DSC05230-001 DSC05222-001 10 DSC05242-001 11 DSC05235-001 DSC05252-001 DSC05258-001 DSC05272-001 12 DSC05274-001 DSC05276 DSC05281-001 DSC05284-001 13 DSC05289-001 DSC05295-001 DSC05297-001 DSC05298-001 DSC05299-001 DSC05301-001 DSC05303-002 DSC05309-001 DSC05316-001 DSC05320-001 DSC05327-001 14 DSC05329-001 DSC05331 15 DSC05338-001 DSC05339-001 DSC05351-001 16 DSC05363-001 DSC05362-001 DSC05366-001 DSC05385-002 DSC05387-001 17 DSC05399-001 DSC05406-001 DSC05408-001 18 DSC05411-001 DSC05417-001 DSC05427-001 21 DSC05435-001 DSC05441-001 19 DSC05450-001 DSC05453-001 20 DSC05459-001 DSC05465-001 DSC05468-001 DSC05470-003 DSC05472-001

By zobaczyć słynne, stare wiatraki wybraliśmy się do skansenu Zaanse Shanse, w Zaandam. To była taka Holandia, która skradła moje serce. Zielona, z małymi drewnianymi domkami, brukowanymi uliczkami i wiatrakami. Wejście do skansenu jest całkowicie bezpłatne.Do dziś zachowało się tylko trzynaście takich starych wiatraków choć w XVIII wieku było ich prawie tysiąc nad rzeką Zaan.  Początkowo służyły do osuszania terenu, później zaczęto je budować również do celów produkcyjnych. Przerabiały pszenicę, jęczmień, owies, ryż, papier, drzewo, olej jadalny, gorczycę, tytoń, konopie oraz wiele innych przywożonych z zamorskich krajów surowców. W skansenie za niewielką opłatę można wejść do środka drewnianego wiatraka i zobaczyć z bliska jak działa jego mechanizm. Na terenie skansenu znajduję się również Klompen Museum czyli muzeum słynnego drewnianego chodaka, w którym można obejrzeć również pokaz wytwarzania tych ciężkich butów.

DSC05487-001 DSC05485-001 DSC05484-001 DSC05488-001 22 DSC05493-001 23 DSC05495-001 DSC05496-001 DSC05500-001 DSC05504-001 DSC05510-001 DSC05512-001 DSC05514-001 DSC05522-001 DSC05526-001 DSC05527-001 DSC05532-001 DSC05549-001 24 DSC05559-001 DSC05564-001 25 DSC05571-001 DSC05574-001 26 DSC05576-001 27 DSC05578-001

Holendrzy jedzą ryby na surowo. Bardzo popularną przekąską jest surowy śledź podawany w bułce, polany olejem i posypany cebulką. Budki z haringiem i owocami morza można spotkać na każdym kroku.

DSC05539-001 DSC05191-001

Nie udało nam się niestety dotrzeć do ogrodu Keukenhof, który jest podobno najbardziej obfotografowanym ogrodem na świecie. Co roku kwitnie w nim 7 milionów tulipanów, hiacyntów i żonkili, a co ciekawe Keukenhof można podziwiać tylko przez dwa wiosenne miesiące : kwiecień i maj. Odsyłam was na bloga mojej koleżanki Kingi, gdyż oni ten ogród odwiedzili będąc w Holandii dokładnie w tym samym czasie co my. Ogród Keukenhof na blogu LeoLea(klik).

DSC05602-001 DSC05606-001 DSC05600-001

5 dni wspólnego mieszkania z babcią szybko minęło i przenieśliśmy się na bardzo popularny wśród turystów, ogromny camping Duinrell(klik),w Wassenar, na terenie którego znajduje się szalony park rozrywki oraz wodny park Tikibad. Lepszej atrakcji dla dzieci nie mogliśmy sobie wymarzyć. Zanim jeszcze to spełniliśmy również jedno dziecięce marzenie i zobaczyliśmy delfiny w Dolfinarium Harderwijk, które to jest równocześnie instytutem badawczym i lecznicą dla zwierząt morskich. Pokaz delfinów zrobiła na nas ogromne wrażenie ale najlepiej bawiliśmy się z fokami i morsami, które zadziwiały swoją zwinnością i mądrością. To niesamowite jak te zwierzęta da się oswoić i wytresować. W delfinarium znajdował się również ogromny basen z małymi rekinami oraz płaszczkami, które można było głaskać. I to właśnie przy nim spędziliśmy najwięcej czasu. Obie Siostry zgodnie stwierdziły, iż tak właśnie chcą pracować w przyszłości. Chcą być opiekunkami delfinów i płaszczek.

28 DSC05615-001 DSC05654-001 DSC05655-001 DSC05662-001 DSC05660-001 DSC05669-001 DSC05673-001 DSC05676-001 DSC05682-001 DSC05684-001 DSC05631-001 DSC05633-001 DSC05638-001 DSC05639-001 DSC05693-001 DSC05697-001 DSC05702-001 DSC05703-001 DSC05651-001 DSC05646-001 DSC05648-001

Życie campingowe i poprawiająca się coraz bardziej pogoda bardzo nam służyły. To były dni wypełnione beztroską i zabawą od rana do wieczora.

DSC05712-001 DSC05713-001 DSC05715-001 30 DSC05738-001 31 DSC05737-001 DSC05736-001 DSC05743-001 DSC05746-001 DSC05748-001 DSC05749-001 DSC05763-001 29 DSC05772-001 DSC05776-001 DSC05778-001 DSC05785-001 DSC05786-001

W między czasie odwiedziliśmy również wspaniałą wystawę dinozaurów Dino Jaws w Museon w Hadze (klik) , zorganizowaną przy współpracy Muzeum Historii Naturalnej w Londynie. Już dawno, a nawet skuszę się na stwierdzenie nigdy nie widzieliśmy tak wciągającej i ciekawej wystawy w muzeum. Dinozaury nie dość, że naturalnej wielkości to jeszcze się poruszały. Można było wiele rzeczy dotknąć( kości, zęby, pazury) i samemu doświadczyć np zapach kupy wielkiego dinozaura. Co więcej w Muzeum było wiele wystaw stałych, które zachwycały i edukowały. Odbyliśmy w czasie zwiedzania bardzo ważną dyskusję na temat tego, skąd wziął się człowiek. I jak wyglądała ewolucja człowieka od małpy do człowieka pierwotnego. W Museonie odbywają się również ciekawe zajęcia dla dzieci, my mieliśmy okazję za drobną opłatą 1 euro pobawić się w archeologów i odnaleźć swoje dinozaury ukryte w skamieniałościach. W ruch poszły młoteczki i pędzelki. I już po kilku minutach każda z dziewczynek cieszyła się swoim małym znaleziskiem.

DSC05790-001 32 DSC05791-001 33 DSC05812-001 34 DSC05814-001 36 DSC05816-001 35 DSC05834-001 DSC05840-001

Pokochaliśmy ten kraj. Czuliśmy się tam dobrze i bardzo swobodnie, co wynikało chyba z faktu, że każdy tam płynnie mówi po angielsku i nie było barier językowych. Po zastanowieniu z mężem zgodnie stwierdziliśmy, że Holandia jest krajem, w którym można byłoby śmiało pomieszkać sobie kilka lat. I jako wykształcony obywatel Europy tak po prostu wejść w życie holenderskie i zostać dobrze przyjętym.Tacy są tam ludzie : uprzejmi i otwarci na wszelkie inności.

Asia Opublikowane przez:

  • http://www.zfilizankakawy.pl/ Joanna P

    Wow! Jaka wirtualna podróż. Ja muszę sobie zrekompensować i odwiedzić naszą Bydgoszcz 😛

    • http://mamaizonabyc.pl Joanna G.

      Każda podróż cieszy :)

  • http://www.venilakostis.com/ venila

    No i teraz chcę jechać do Holandii. I cóż żeś uczyniła kobieto? A tak przy okazji, to możecie mnie adoptować – ile wspaniałych atrakcji zafundowaliście dziewczynom, też chcę! <3

    • http://mamaizonabyc.pl Joanna G.

      Następnym razem spakujemy cię do walizki. Na pewno się zmieścisz kruszyno 😉 bawcie się dziś dobrze :*

  • mamajagody

    Aaa, super, cieszę się, że książka się przydała. Wyobraź sobie, że ja też po lekturze spojrzałam na Holendrów bardziej przychylnie :) A samo życie w Holandii wspominam dobrze, głównie przez rowery i ludzi, których tam poznałam. Z przykrością stwierdzam, że jednak ciężko się z Holendrami zaprzyjaźnić, mimo ogólnego odbioru ich jako ludzi otwartych i przyjaznych. Są bardzo zimni i zamknięci w sobie, pewni siebie i aroganccy, zwłaszcza ludzie z północy, gdzie mieszkaliśmy.Jest taki filmik na youtube, który bezbłędnie oddaje charakter Holendrów- polecam- https://www.youtube.com/watch?v=Y-esTrR7_KM
    Pozatym jestem zachwycona Waszą wyprawą, zwiedziliście więcej niż my przez kilka lat :) Brawo!

    • http://mamaizonabyc.pl Joanna G.

      Ach to zaskakujące choć wierzę, że inny odbiór ludzi ma się kiedy wchodzisz w prawdziwe interakcje z nimi na dłużej a nie tylko chwilowe. Mnie fascynuje to, że są wyluzowani i te dzieciaki takie „nie stłamszone”, bez kompleksów i naturalne. A to, że są skąpi słyszałam :)

      • mamajagody

        A dzieci, taak! To jest niewiarygodne, są zupełnie inne. Poniekąd najszczęśliwsze na świecie wg jakiś badań są dzieci holenderskie. I coś w tym jest. I szkołę uwielbiają…ach

  • edek i my

    Wow !! Asiu jaka dokładna fotorelacja. Mam ochotę spakować naszą trójkę i wyruszyć w podróż po Holandii. Po zdjęciach widać, że hulajnogi super się spisały. Uważam, że to najlepszy sposób na poruszanie się z dzieckiem w czasie zwiedzania. Sami to przerabiamy na Edku :)

    • http://mamaizonabyc.pl Joanna G.

      O tak hulajnogi, to był nasz najlepszy zakup przed wyjazdem :)

  • bidibi79

    foty śledziłam na IG. cudne. zawsze marzyłam o Holandii, ale dzięki twojej zachęcie na pewno niedługo zrealizujemy te plany. dziękuję
    mam nadzieję, że ta piękna przygoda na zawsze pozostanie w pamięci sióstr!

    • http://mamaizonabyc.pl Joanna G.

      Dziękuję, że byłaś z nami wirtualnie w tym czasie. Wspomnienia wciąż żywe są w naszej pamięci. Będę starała się to utrzymać i mam plan zrobić ogromny album z wyjazdu z pamiątkami i zdjęciami.

  • Aga

    Piękne wakacje mieliście! Tyle miejsc, tyle atrakcji!

    • http://mamaizonabyc.pl Joanna G.

      Dziękuję :*

  • http://dziendobrypani.blogspot.com/ Małorzata B.

    Marzy mi się Holandia i Amsterdam od jakiegoś czasu, ale rezygnowaliśmy z niej ze względu na dzieci, marudy. Chodzenie po mieście nie jest ich ulubionym zajęciem. Tym czasem jak widzę sporo by ich również zainteresowało. Dzięki za inspirację do kolejnych wyjazdów :)

    • http://mamaizonabyc.pl Joanna G.

      Warto spróbować i dać dzieciakom szansę by mogły przeżyć taką podróż. Nasze dziewczyny też marudziły chwilami ale był to dla nas tylko sygnał by jednak trochę odpuścić :)

  • http://swiatjagodowy.blogspot.com Jagoda

    Z ogromnym zaciekawieniem śledziłam Was na insta, w trakcie Waszego tripu – my w tym czasie byliśmy w Kopenhadze i mam zupełnie takie same odczucia. Zdecydowanie mogłabym mieszkać w tym mieście :)

  • Pingback: Przypływy i odpływy()